Witamy na oficjalnej stronie SMK Lubin

Wygrywamy pierwszy mecz w grupie mistrzowskiej!

Lubińska hala nie jest w tym sezonie przyjazna gościom. Na własnym parkiecie SMK Lubin zwyciężyło w niedzielę z WKK Wrocław 68:63. Wygrana nie przyszła jednak lubińskim lwom łatwo. Trener Michał Grzesik zapowiedział mocniejszą pracę nad stylem gry.

Mecz z WKK otwierał rundę mistrzowską III ligi koszykówki DZ Kosz. W składzie drużyny gości znajdowało się kilku zawodników grających również w I lidze. Początek meczu pokazał, że lubińskie Lwy nie przestraszą się rywala.

Do siódmej minuty trwała wymiana punktowa, z której zwycięsko wychodzili Wrocławianie 9-12, ale od tego momentu przejęliśmy inicjatywę. Szybkie i skuteczne akcje skrzydłowych, trójka Damiana Dwornika i kwartę wygraliśmy 21-15.

Kolejną odsłonę zaczynamy świetnie. WKK nie może przełamać naszej obrony, a my systematycznie punktujemy odskakując na 28-16. To było najwyższe nasze prowadzenie w tym meczu. W dalszej części goście odzyskują rytm i po dwóch rzutach z dystansu zmniejszają stratę do Lwów schodząc na przerwę z wynikiem 35:27.

Druga połowę zaczynamy znacznie słabiej, co skrzętnie wykorzystują rywale. W ataku razimy nieskutecznością, często forsując grę 1 na 1, co napędza przeciwnika. Już po 5 minutach WKK wychodzi na prowadzenie 39:37. W tak trudnym momencie dla naszej drużyny wyższy bieg udaje się włączyć Kubie Słabemu, który rozbudził publiczność celną trójką. Po tym łapiemy drugi oddech i ponownie wypracowujemy przewagę. Kwarta kończy się wynikiem 50-47 dla nas.

Ostatnia część spotkania musiała podobać się kibicom! Głośny doping napędzał obie drużyny, które walczyły po obu stronach parkietu. Ponownie skutecznością popisywał się Jakub Słaby. W końcówce zachowaliśmy zimna krew i nerwy ze stali. Najpierw rozbijamy obronę strefową celną trójką i backdoorem Pawła Macowicza, następnie Damian Dwornik wykorzystuje dwa rzuty osobiste i zbliżamy się do wygranej. Niestety nerwy jeszcze się nie kończą, ponieważ faulowany przy rzucie za trzy punkty jest Łukasz Uberna. Wykorzystuje on dwa z trzech osobistych i zmniejsza stratę do 66:63 dla SMK.

Gramy pełne 24 sekundy zostawiając przeciwnikowi zaledwie 9 sekund na rozegranie akcji. Najlepszy na boisku w drużynie WKK Michał Kroczak nie trafia trójki, Łukasz Markowicz zbiera piłkę i jest przy tym faulowany. Dwa celne osobiste zamykają mecz. Wygrywamy 68-63!

SMK Lubin: Dwornik 19(1), Słaby 14(1), Macowicz 8(1), Szablewski 8, Markowicz 8, Iłowski 6, Olejniczak 3, Toś 2, Chuikov, Dziedzic, Klimczuk, Skibiński.

Michał Grzesik, trener SMK Lubin komentuje:

Wygrana bardzo cieszy. Styl niestety już nie. Mieliśmy wiele przestojów. Bardzo dobrze rozpoczęliśmy. Była agresja w obronie, dobra obrona pick and rolla, była współpraca w ataku, wszystko działało tak jak należy. Niestety im dalej w mecz tym wszystko wyglądało coraz gorzej. Brak współpracy w ataku, każdy się podpalał i sam chciał wygrać to spotkanie, a tak przecież się nie da. W obronie brakowało presji, przez co pozwoliliśmy aby w mecz wszedł zespół WKK. W najważniejszych momentach jednak to doświadczenie i opanowanie wzięło górę nad wszystkim dając nam ważne zwycięstwo. Po meczu w szatni pogratulowałem zawodnikom, ale też powiedziałem, że z taką grą daleko nie zajedziemy. To spotkanie pokazało mi, na co mocniej zwracać uwagę i nad czym pracować. Dziękujemy kibicom za doping. Przy żywiołowo reagujących kibicach gra się znacznie lepiej, a ich wsparcie dodaje nam energii.